Mon Dieu
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Ogrody   Nie Lip 16, 2017 9:23 pm



Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Pon Lip 17, 2017 2:52 am

Dotarcie do Grecji zajęło mu pół roku. Dzielącą odległość od celu pokonał pieszo, na czterech łapach co jakiś czas powracając do ludzkiej postaci, aby móc się posilić na człowieku. Wiele się zmieniło od czasu gdy umysł Frasera pracował przejrzyście, nie będąc nękanym bolesnymi wspomnieniami ani obrazami, których znaczenie zostało spaczone. Porwany przez Kultystów, bardzo szybko padł ofiarą ich sztuczek. Wyrocznia bez największego kłopotu dostała się do jego głowy, gdzie zaczęła tworzyć alternatywną rzeczywistość. Przekonany, że stracił wszystkich których kochał był bliski zadania sobie ostatecznej śmierci. Nie potrafił jednak tego zrobić - wyjść na słońce lub poczekać aż wzejdzie na niebie. W chwilach rozsądku przypominał sobie o Dione. To właśnie chęć spotkania się z nią i pożegnania, sprawiła, że małymi kroczkami posuwał się do przodu. Opuścił Wielką Brytanię, przemierzając Europę.

Odnalezienie posiadłości przysporzyło mu kłopotu i jedynie szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że trafił  nieopodal miejsca z którego mógł dotrzeć do celu. Pamiętał adres. W końcu wymieniali się listami oraz prezentami. W chwilach słabości błąkał się po pobliskich terenach, uciekając przed sforą dzikich psów i hycli, których na niego nasyłano. Obserwował dom Floros od dłuższego czasu. Dni, miesięcy. Za każdym razem brakowało mu odwagi albo zdrowego rozsądku odpowiadającego za tego samego Alexandra, którego Greczynka pamiętała z upojnych nocy.

Ciepłą nocą odważył się w końcu zakraść do ogrodu, za cel obierając sobie krzaki róż z których mógł obserwować Dione na tarasie gdzie zażywała księżycowej opalenizny lub zaczytywała się w literaturze.
Fraser nie wyglądał najlepiej - sierść była skołtuniona, brudna od kurzu, ziemi i krwi. To co wyróżniało go pod postacią psa, to błękitne oczy. Takie same jakie posiadał w ludzkiej postaci. Ostrożnie rozeznawał się w otoczeniu, nasłuchując odgłosów, które mogłyby oznaczać dla niego kłopoty.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sro Lip 19, 2017 11:38 pm

Nie była świadoma tego, że jej dom był pod obserwacją kogoś - przynajmniej w jej mniemaniu - niewinnego. Nie wiedziała, że ktoś bliski był całkiem nieopodal, niekiedy prawie że na wyciągnięcie ręki poza teren jej posiadłości, w której siedziała już tyle czasu. Nie było jednak tak, że wcale nie opuszczała swojego miejsca zamieszkania.
Alexander najprawdopodobniej był świadkiem podróży Greczynki, której zdarzało się opuścić rezydencje na weekend czy dłuższej. Wówczas panowała cisza i miał większą sposobność na to, aby rozeznać się w okolicy, już za murem. Tak to nie miał problemu z natrafieniem na drzewa, drzewa, drzewa i plażę. Polanę czy też mały wzgórek, który  podnosił się z postępującymi metrami w oddali. Przyjemna okolica i być może także bezpieczna.

W noc, kiedy Fraser postanowił zakraść się do ogrodu, cisza sprzyjała mężczyźnie w postaci psa. Wcześniej, wieczorem, mógł widzieć ogrodnika, który dzień w dzień o tych samych godzinach dbał o ogród panny Floros, a potem kierował się do budynku, w jakim miał wydzieloną część dla siebie. Ciężko byłoby dojeżdżać, nie wzbudzając żadnych podejrzeń, a też byłoby to jednak marnowaniem czasu.

Dione również była w domu. Ba! Greczynka wyszła do ogrodu w zwiewnej, jasnej sukni. Włosy miała wysoko upięte, a płatki uszu ozdobione jakimiś delikatnymi, złotymi kolczykami. Żadne strojenie się, bo nie zapowiadało się na to, aby kobieta gdzieś wyszła.
Światło z wewnątrz rzuciło długi, słabszy dalej, snop, gdy ciemnowłosa zostawiła drzwi otwarte. W rękach trzymała doniczkę ciemnoróżowej rośliny i przemierzała przez ogród, zastanawiając się, gdzie posadzić rozrośnięty kwiatek. Wsłuchiwała się w cykady, pochowane w krzewach i wysokiej trawie.
Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Czw Lip 20, 2017 1:44 am

Małe, niebieskawe ślepia wodziły po okolicy widząc wszystko szaroburo. Nie była to wina nastawienia, które w tej chwili szwankowało ale naturalnego uwarunkowania czworonogów. Lubił bieganie na czterech łapach i była to niewielka przyjemność podczas długich chwil kiedy odchodził od zmysłów. W formie psa wszystko stawało się prostsze, łatwiej przyswajalne. Wmawiał sobie, że nim jest. Idealna odskocznia od znękanego umysłu. Podreptał do krzaków, zatrzymując się tylko po to aby nasłuchiwać. Przechodząc przez dziurę w żywopłocie, którą sam zrobił, pozostawił na niej kłębki jasnej sierści.
Obecność Dione wyczuł bardzo szybko. Zapach i wolno bijące serce. Pospiesznie schował się w cieniu drzewka owocowego i krzewów nie chcąc zostać dostrzeżonym. Sam nie rozumiał swojego postępowania. Widok wampirzycy go cieszył, choć przyprawiała jego umarłe serce o ból. Słodki, wyczekiwany i rozlewający się po całym ciele. Prędzej czy później Dione odkryje jego obecność. Wystarczyło się wsłuchać, odsunąć na bok cykady, ćwierki ptaków oraz odgłosy śpiących lub pracujących familiantów. Alexander nie mógł sobie odmówić podglądania.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Pią Lip 21, 2017 1:02 pm

Lepszy zmysł wzroku wampirzycy umożliwiał jej podziwianie wielokolorowych kwiatów i kompozycji w ogrodzie. Może nie tak doskonale prezentującymi się jak za dnia, ale i w takim przypadku zdarzały się okazje, których Dione nie potrafiła sobie odpuścić.
Pod krzewami, przy których schowaj się w psiej postaci Alexander, był rządek pomarańczowo-czerwonych sukulentów, który nie sięgał powyżej dziesięciu centymetrów. Dla znawcy łatwo byłoby wychwycić, że rośliny zostały niedawno posadzone. Przejście między dwoma rzędami kwiatów nie było wielkie, ale wystarczające dla psa. Korona drzewa rzucała jeszcze większy cień, co umożliwiało mu bycie skrytym. Przynajmniej na jakiś czas.

Greczynka zacisnęła mocniej palce na brązowawej doniczce, pokonując kolejne metry w ogrodzie. Zatrzymała się dopiero za marmurowymi kolumnami, których obecność była dość spora w tym miejscu. Niemalże każde z nich obleczone było winoroślą czy innymi pnączami.
Floros przykucnęła z jedną z kolumn i wsłuchując się w cykady, wzięła się za przesadzanie rośliny; już wcześniej miała wyciągnięte akcesoria ogrodnicze.
Znajdywała się jakieś trzydzieści, może czterdzieści metrów od Frasera.

k6
1, 2, 5, 6 - spada na Ciebie owoc
-- jeśli wypadła liczba parzysta - dostajesz w łeb, jeśli nieparzysta - w zadek
3, 4 - spada obok Ciebie
Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sob Lip 22, 2017 2:14 am

Spoiler:
 

Upadek owocu wywołał w nim taką samą reakcję jak u człowieka. Przestraszył się i odskoczył w bok, w krzaki wywołując hałas, który zwracał uwagę. Gałązki przez chwilę wbijały się w ciało, stanął na łapach pewniej. Jeśli Dione zamierzała sprawdzić hałas, zbliżyć się lub wydać polecenie familiantom, to Alexander salwowałby się ucieczką. Dosyć chaotyczną, podczas której prawdopodobnie zniszczyłby kilka pięknych okazów Greczynki. Kwiecie, grządki, krzaczki... Psie cielsko bywało niezgrabne, zwłaszcza gdy napędzał je niezrozumiały strach. Tak jak w tej chwili. Łapy uderzały o ziemię, kamienne kafle, żwirowe ścieżki. Choć tak bardzo pragnął Floros, nie potrafił opanować odruchów, lęku.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sob Lip 22, 2017 2:36 am

Upadek owocu zignorowała. Dosyć często miało to miejsce. Zwłaszcza jak wiatr dawał o sobie znać, co nad wybrzeżem było wyczuwalne z łatwością. Faktycznie odwróciła twarz w stronę, z której dobiegał hałas, gdy intruz - bo tak najłatwiej nazwać - nie zachowywał się już bezszelestnie. Pomijając kwestię, że Dione już wcześniej była świadoma obecności, teraz była stuprocentowo pewna.
Nic więc dziwnego, że spojrzenie skierowane było na Frasera, który postanowił uciekać, tchórząc sprzecznie ze szkocką naturą; powinien się wstydzić! Uniosła się na kolanach, a potem już wstała, chcąc zlokalizować uciekiniera. Jasna maść była łatwo zauważalna dla ulepszonych oczu.

Początkowo Alexander mógł spostrzec jak zapada się w trawie, po której biegł. Do czasu, póki nie wyciągnął łap na żwir i kamienie. Wówczas był bezpieczny i żadna roślina mu nie groziła. No, chyba że te co oddzielały trawnik od części spacerowej.
Nic to jednak nie dało czworonogowi, gdyż w pewnym momencie nagle stracił grunt pod łapami. A i szybko mógł zauważyć, że został uniesiony za pomocą telekinezy.

Wisiał w powietrzu, kiedy Floros pokonywała odległość między nią a intruzem, patrząc na psa.
Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sob Lip 22, 2017 3:24 am

Zapadanie się pogłębiło stan lękowy i paranoje, która podpowiadała mu, że zaraz zginie. Z rąk Dione, że sekta go dopadła i że tak naprawdę nigdy nie uciekł z lochu. Nadal tam siedział, a to wszystko rozgrywa się w jego chorej głowie. Przyspieszył, czując jak się zapada. Pamiętał jak przez mgłę o umiejętnościach wampirzycy, która w tej chwili obrała go za swój cel. Widział już swoją dziurę w żywopłocie, był naprawdę blisko gdy łapy straciły grunt i zaczęły majtać w powietrzu. Wił się jak piskorz, próbując nadaremnie uwolnić się z sideł telekinezy. Warczał i skomlał na przemian, nie poddając się i cały czas młócąc łapami. Rzucał się na boki, jakby chciał dostrzec Dione ale psie ślepia wypełnione były instynktowną walką o przetrwanie.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sob Lip 22, 2017 3:34 am

Zatrzymała się. Nie miała potrzeby pokonywania odległości. Starała się ignorować męczący i przykry hałas, odgłosy, które wydobywało psisko. Nie było to łatwe. Była jednak pewna, że żadnej krzywdy mu nie robi poza tym, że go wystraszyła brakiem gruntu. Nic fizycznego.
Patrzyła ze współczuciem, coraz większym, gdy telekinezą przybliżała do siebie psa. Żywopłot oddalał się od Alexandra, którego Dione zwróciła do siebie pyskiem.
Zagwizdała cicho, aby skupił na niej swoją uwagę. Mamrocząc już, już, spokój, wyciągnęła dłoń do zwierzęcia, aby mógł zapoznać się z jej zapachem. Obniżyła go, dzięki czemu niemalże (!) czuł grunt pod nogami. Sama kucnęła, poprawiając suknię.
Jeśli nie oponowałby to sięgnęłaby ręką dalej, aby pogłaskać. Bez obrzydzenia, nawet jeśli widziała jak zwierzę było zaniedbane.
Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Sob Lip 22, 2017 1:47 pm

Instynkt nie chciał pozwolić rozsądkowi przejąć kontroli nad ciałem. Mieszanka lęków powodowała zachowanie, które ostrzegało przed kontaktem. Dione nie mogła mieć pewności czy pies ją nie ugryzie, gdy ta tylko się zbliży, dotknie. Nie była to rasa powalającą swoimi gabarytami. Ciężar ustąpił zwinności oraz szybkości, mogła celować, że do ogródka zakradł się jej collie. Niespotykany jednak w Grecji. Czyżby uciekł turystom? Rozpaczało za nim jakieś dziecko? Gwizd odwrócił uwagę od telekinetycznego przyciągania i obracania. Majtał łapami z mniejszą werwą, zaczynając dyszeć. Niebieskawe, poczciwe psie oczęta spoczęły na wampirzycy, która była już bardzo bliska. Nie rozumiał co do niego mówiła, ale głos uspokajał, koił. Zastrzygł uszami żeby zaraz je po sobie skulić. Pachniała tak jak zapamiętał. Ciepło, słońce i oliwa. Musnął łapami podłoże. Cofnął się gdy wyciągnęła dłoń, i o ile jej nie cofnęła, a wykazała się cierpliwością, to pozwolił się dotknąć. Zamknął oczy jak dziecko, które było pewne, że w ten sposób będzie bezpieczne i nic mu się nie stanie.

Psie serce zdawało się bić równo, nieco żywiej od wampirzego. Zapach mógł godzić w kobiecą estetykę. Pot wydzielany przez psie poduszki na łapach, miejscami sfilcowana i zabrudzona sierść wymagała natychmiastowego usunięcia, umycia. Gdy nie działo się nic złego, otworzył oczy. Popatrzył na twarz, a potem he he na dekolt.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Nie Lip 23, 2017 3:31 pm

Nie miała pewności. Ale nadal miała wyciągniętą dłoń. Alexander zdążył Dione na tyle poznać, że wiedział o cierpliwości Greczynki i ostrożności, jaką się charakteryzowała. Na początku może i zdążyła cofnąć palce, zgiąć je. Brak kolejnych, agresywnych ruchów u zwierzęcia zachęcił ją do tego, by wyciągnąć rękę dalej.
Uśmiechnęła się kącikiem ust, gdy czworonóg pozwolił na dotyk. Dała mu obwąchać dłoń, a potem pogłaskała delikatnie po brudnym pysku. Wyciągnęła drugą dłoń i podrapała za uchem, marszcząc lekko nos.
Kto cię, psiaku, porzucił albo komu się zgubiłeś — odezwała się. Ciągle w greckim języku. — I jak dawno, bo cuchniesz nieziemsko — parsknęła cicho, przesuwając jedną z rąk w okolice szyi. — Nie masz obroży…
Mówiła dalej, ściszając swój głos. Patrzyła uważnie na zwierzę, skupiając spojrzenie na jasnych oczach zwierzaka. Milczała, uśmiechając się lekko, tęsknie nawet, na miłe wspomnienia. Telekineza całkowicie zniknęła i gdyby tylko zechciał to mógł uciec.
Floros wyprostowała się i poszła w stronę domu. Ciekawa była czy pies za nią pójdzie. Zerknęła przez ramię.
No chodź.
Powrót do góry Go down
Alexander Fraser

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Pon Lip 24, 2017 10:13 pm

Drapanie za uchem było podwójnie, a nawet potrójnie przyjemne. Nie tylko przez samo miejsce, głównie przez sierść i brud. Psi wygląd naprawdę pozostawiał wiele do życzenia, mogłaby się nawet zastanawiać czy nikt się nad nim nie znęcał. W końcu wokół pyska skóra była zaczerwieniona od krwi. Alexander posilał się zarówno w ludzkiej postaci jak i zwierzęcej, w dosyć wyrafinowany sposób, szalony. Zastrzygł uszami, które próbowały zrozumieć co mówiła lecz greka Frasera była niewystarczająca. Usiadł, odchylając głowę do tyłu żeby mogła zuchwalej i mocniej drapać. O ile nie zaplątała palców w brudne strąki. Poruszył się, wyczuwając, że Drapaczka wstaje i odchodzi. Ponownie stał się niepewny i cicho warknął. Być może z reprymendą za przestanie pieszczoty. Siedział, patrząc na nią z nadzwyczajną przenikliwością jak na zwierzaka. Podniósł w końcu zad i zrobił kilka niepewnych kroków w stronę domostwa.

——♔——

"MACBETH : Stars, hide your fires;
Let not light see my black and deep desires."

— William Shakespeare, Macbeth
Powrót do góry Go down
Dione Floros

avatar



PisanieTemat: Re: Ogrody   Wto Lip 25, 2017 1:26 am

Uniosła brew, gdy psisko na nią warknęło. Mogłaby go pchnąć telekinezą, zawrzeć mu pysk, żeby się nauczył, ale liczyła, że zwierzę samo przekona się do Greczynki. Nie miała potrzeby i sposobności znęcać się nad tymi istotami.
Nie czekając jednak aż czworonóg zdecyduje, sama kierowała się do domu. Chcąc nie chcąc mogła Alexandra wystraszyć, bo nagle po lewej stronie, w oddali, parę roślin poruszyło się, pochłaniając pozostawioną tam donicę.
Stanęła u podstawy schodów, których nie było dużo; raptem trzy rozciągające się na całą długość brukowanej drogi. Zwieńczone na szczycie czterema kolumnami, po dwie na stronę od drzwi. Z zadowoleniem patrzyła jak zwierzę zmierza za nią zamiast znikać. Dziury w żywopłocie i tak lada moment nie będzie.
Otworzyła dwuskrzydłowe drzwi, wchodząc do środka. Alex miał szansę przejść przez nie, zanim te samoistnie się zamknęły. Uderzył w niego letni zapach, nieco bryzy morskiej i lekkiej woni kwiatów.
Już na holu zaczepiła familianta, wysyłając go priorytetowo do sklepu zoologicznego.

| zt x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogrody   

Powrót do góry Go down
 
Ogrody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Strumień przecinający ogrody.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mon Dieu! :: 
Grecja
 :: 
Posiadłość Dione
-
Skocz do: